środa, 30 listopada 2011

Zawstydzony złodziej

Mieszkamy w bloku, w którym na korytarzach większości pięter stoją wózki dla dzieci, czasem stoły, czasem śmieci. I nikt tych rzeczy nie bierze (co do śmieci to się nie dziwię;-) My powoli urządzamy mieszkanie, właściwie został mały pokój – z wiadomych względów, a w pozostałych pomieszczeniach jeszcze drobnica do wymiany: włączniki światła, żyrandole czy zasłony do dużego pokoju, ale to poczeka na styczniowe przeceny;-) W małym pokoju stał regał, który pełnił funkcję tymczasowego. Ostatnio udało mi się go opróżnić i mąż wyniósł go na korytarz, żeby w wolnej chwili zanieść go do piwnicy. I stał sobie tydzień czy dwa, aż do niedzieli, bo w niedzielę regał zniknął! Pomyślałam, że trudno, widać komuś był bardziej potrzebny. Mąż natomiast mocno się zdenerwował i w poniedziałek na dole przy wejściu powiesił kartkę o treści: Złodzieju, oddaj regał z korytarza 10 piętra. Ja w życiu bym nie wpadła na taki pomysł, bo po pierwsze z reguły ni potrafię upomnieć się o swoje, a po drugie nie wierzę w skuteczność takich metod. No i wracam do domu a mąż mówi: Przyjeżdżam do domu, patrzę a kartki nie ma! Myślę sobie: Nie ma! Powieszę jeszcze jedną, a nawet dwie! Wchodzi do windy, a tam regał!
Nie wiem, kto się z tym regałem woził, ale regał w taki niecodzienny sposób został zwrócony.
I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis życząc wszystkim miłego dnia:-)

0 komentarze:

Prześlij komentarz