Trochę się przeziębiłam. Właściwie trudno to nazwać przeziębieniem, bo nie mam temperatury, nic mnie nie boli, tylko kaszel mnie męczy i mówię basem;-) A że weekend mam wolny, to postanowiłam się wykurować. Siedzę więc w dresie, szaliku, po kanapkach z czosnkiem i herbacie z dużą ilością cytryny...wiadomo, obraz nędzy i rozpaczy;-) Oglądamy tv.
Ja: O zobacz! Gruchała! Twoja ulubienica. Wywiad dziś będzie! Musisz koniecznie oglądać!
Mąż: No, koniecznie! Zadzwonię do kumpla, czy ma eNkę i zaraz jadę!!!
Ja – z teatralnym żalem: No tak.... wcale się nie dziwię. Spójrz na nią, potem na mnie. Jeszcze raz na nią, potem na mnie. Co widzisz?
Uśmialiśmy się setnie;-)))
Ja: O zobacz! Gruchała! Twoja ulubienica. Wywiad dziś będzie! Musisz koniecznie oglądać!
Mąż: No, koniecznie! Zadzwonię do kumpla, czy ma eNkę i zaraz jadę!!!
Ja – z teatralnym żalem: No tak.... wcale się nie dziwię. Spójrz na nią, potem na mnie. Jeszcze raz na nią, potem na mnie. Co widzisz?
Uśmialiśmy się setnie;-)))
0 komentarze:
Prześlij komentarz